popełniam błędy- ja, mama, ja, neurologopeda

Jak wyżej. Popełniam błędy. I byłam przygotowana na to, świadoma, że inaczej się nie da. Nie byłam przygotowana jednak na pewne błędy, które jednak popełniam. Dlatego apel do wszystkich mam (!) Nie ulegajcie presji, słuchajcie własnej intuicji, czasami trzeba wybrać mniejsze zło, dziecko pomoże nam podejmować decyzje, WSZYSTKO, CO ROBICIE, JEŚLI ROBICIE TO Z MIŁOŚCI- JEST MIŁOŚCIĄ! Z czym ja i mój 8-miesięczny Syn mamy problem?!

  1. Syn jest cycoholikiem, ale takim cycoholikiem, że zrozumie mnie tylko ta mama, która musiała zrezygnować z karmienia piersią lub tkwiła w bezradności, wciąż szukając rozwiązań dla ciągłego bólu piersi, braku snu (to nie jest przesada, kiedy piszę, że Syn nie prześpi pięciu minut bez cyca) itp.itd. Tak, karmię dalej i bywam bliska płaczu z powodu bezradności, ale cieszę się, ponieważ kocham tą relację, i ten stan, mimo wszystko.
  2. W związku z powyższym- próbowałam smoczka, aby dać sobie i dziecku ukojenie, w ciągu dnia i w ciągu nocy, ale Olek jest mądrzejszy, i smoczka nie lubi.
  3. Czasem podaję wodę butelką (choć bardzo chcę pominąć ten etap), jednak napojenie dziecka jest dla mnie najistotniejsze, a to przez słomkę nie zawsze jest wykonalne (Olek uwielbia robić bańki w wodzie, pluć, a wszystko to robi w ruchu, co grozi jeszcze zakrztuszeniem przy ilości, którą pobiera przez słomkę- w takich sytuacjach podaję butelkę, z której pije w skupieniu). Otwarty kubek?! Tak, potrafimy, ale nie na tyle, aby zaspokoić pragnienie. Zatem trenujemy, a w razie potrzeby- niestety.

To moje „logopedyczne” błędy, te i wszystkie inne w ogromnej, świadomej ilości- drążą we mnie poczucie winy. Do powyższego też trudno się przyznać. Wciąż rozważam czy tego nie usunąć, ale może kogoś pocieszę, może inna sfrustrowana mama poczuje się lepiej. Jeśli jest tutaj mama, której, w jej przekonaniu, udaje się wszystko, wszystkie zamierzenia z czasu ciąży i wszelkie ideologie udaje się wdrożyć w praktykę- gratuluję, masz grzeczne dziecko, i możesz nie mieć pokory. Mnie, moja praca, i moje dziecko nauczyły, aby nigdy nikogo nie oceniać, a tym bardziej nie pouczać! Dialog, rada- jasne, lubimy się uczyć, dlatego czytamy i popadamy w skrajności, ale nie pouczajmy siebie wzajemnie.

A tak całkiem, całkiem serio- moją największą wadą jest to, że nie radzę sobie ze złymi emocjami swojego dziecka, które przecież też są potrzebne, nieuniknione. Brak mi pewności siebie, bo tak rzutują na mnie wszelkie informacje i złote rady. Aż w końcu- wciąż czuję się niewystarczająco dobra, panicznie boję się skrzywdzić własne dziecko, choć przecież robię wszystko, co mogę- zaśmiecam w ten sposób najpiękniejszy czas w moim życiu. Dopiero się oswajam z myślą, że powinnam mniej… mniej się stresować, mniej stymulować dziecko, mniej przekładać ideały na życie, a więcej pamiętać, że to dziś, które mamy- jest super i niestety jest niepowtarzalne.

Przeœlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *